Tragiczna obsługa w Pizza Hut

Na wstępie zacznę, że historia którą przedstawiam wydarzyła się grudniu. Zaraz po powrocie do domu napisałem o tym tekst, ponieważ jest to tekst o tym jak niemile zostałem obsłużony i potraktowany w sieci którą tak lubię, uznałem że odczekam jakiś czas i dopiero wrzucę o tym tekst.  Ponieważ ostatnio zdarzyło się coś bardzo pozytywnego, uznałem że jest to dobry moment na publikację z trochę inną końcówką, bardziej rozbudowaną.

Lubisz coś ze względu na markę

Nie na jakość jaka za tym idzie? Ja tak mam z wieloma rzeczami. Z jedzeniem też. Czasem chodzę w pewne miejsce nie dlatego, że dają dobre jedzenie czy kawę i teraz mam na myśli Sturbucks. Niektóre miejsca mają magiczne znaczenie. Mnie Pizza Hut kojarzy się z dzieciństwem. Chodzę tam, pomimo że nie mają najlepszej pizzy. Wiem też że gust każdy ma inny, więc dla Ciebie Pizza Hut może mieć status znienawidzonej pizzerii. Nie mniej tak jak wspomniałem chodzę tam bardziej dla klimatu aniżeli dla samej pizzy.

Tym razem byłem tam też nie dla pizzy. Był to poniedziałek około godziny 13, nie było zbyt dużo osób, właściwie na całą restauracje było może pięć zajętych stolików. Razem z osobą towarzyszącą zajęliśmy miejsca. Wyznaje zasadę, że do kelnerów, ekspedientek czy jakikolwiek pracowników zawsze podchodzę z uśmiechem i pozytywnym nastawieniem. Kelnerka zachowywała się jakby była robotem (uśmiechu nie miała w opcji), złożyliśmy zamówienie i poszła. Nie przeszkadza mi jeżeli się ktoś nie uśmiecha, bo taki jest. Oczywiście szanuje to i rozumiem. Są różni ludzie i trzeba to akceptować. Ta Pani akurat może taka jest więc dla mnie spoko. Inna sprawa, że jeśli ktoś taki jest, to lepiej żeby był księgowym albo informatykiem, a nie pracował z ludźmi.

Obsługa i kompetencje 

Gdy dostaliśmy przystawkę, 4 kawałki pieczywa czosnkowego z serem, nie skończyłem jeść pierwszej grzankę, a już pani przyniosła pizze. Muszę podkreślić, że bardzo szybko jem. Osoba mi towarzysząca, nie zdążyła zjeść nawet połowy swojego pierwszego pieczywa.

Ponieważ tego dnia mój umysł był skupiony na czymś bardzo ważnym, nie przejąłem się tym, dojadłem i zabrałem się za pizze. Po zjedzeniu połowy pizzy już przyszedł deser kruszonka z truskawkami i lodami, który trzeba jeść od razu. Ponieważ lody się topią i robi się takie bagienko. Jak można podać deser jak ktoś jest w połowie pizzy. Od momentu dostania pizzy do podania deseru nie minęły więcej niż 5 minuty, skąd wiem? Przez zbieg okoliczność w obu tych momentach ktoś do mnie zadzwonił i potem sprawdziłem w pamięci połączeń. Nie wspomnę, że dolewkę dolała nam tylko raz, pomimo że szklanki były puste przez połowę wizyty.

3 minuty po deserze przyszła z rachunkiem, pomijam fakt, że nie spytała czy dobre, czy wszystko w porządku? Nie spytała się nawet, czy jeszcze coś planujemy zamówić? Podeszła zaraz po ukończeniu deseru i spytała czy płatność będzie kartą czy gotówką. Przy rachunku 70zł zostawił, 10zł napiwku gdyż taki już jestem i nawet u fryzjera zostawiam napiwek.

Zaraz jak zapłaciłem

Powiedziałem, że reszty nie trzeba, Pani nawet nie powiedziała dziękuję, od razu po moim „reszty nie trzeba” usłyszałem – dowidzenia. Pomimo że dalej tam siedzieliśmy i może mieliśmy ochotę jeszcze tam posiedzieć. Bardzo nie lubię pisać negatywnych tekstów ale jestem w niebywałem szoku, że coś takiego mnie spotkało. I teraz dlaczego jestem w takim szoku. Gdyby to było w każdej innej restauracji miał bym to w dupie i nigdy nie wrócił. Ale po pierwsze lubię Pizze hut, po drugie był to poniedziałek i nie było ruchu, więc nie było powodów do pośpiechu. Godzina 14 i 5 zajętych stolików z 40, to chyba mały ruch?

Po trzecie ta kobieta miała plakietkę instruktora, czyli uczy innych kelnerów. Jest to dla mnie tragiczne, że osoba, podająca jedzenie, gdy nie skończyło się jeść poprzedniego, do tego patrzy się wszędzie po sali, a nie na ciebie podczas zamówienia – uczy innych. Cała ta wizyta moim zdaniem była porażką. Czułem się tam niechciany, rozumiał bym pośpiech kelnerki jeśli byłby festiwal pizzy albo było by mnóstwo ludzi i kolejka na kilometr, a ja siedział bym przy dolewce od 5 godzin. Prawdę mówiąc mógłbym tak zrobić i nikt nie powinien nawet krzywo się na mnie spojrzeć. Specjalnie nie podaję tutaj miejsca tej restauracji, ani nazwiska obsługującej mnie kelnerki bo może miała Pani gorszy dzień i dlatego taka była. Jestem jaki jestem i wierze w ludzi dla tego też zostawiłem napiwek i uśmiechnąłem się na koniec. Może po tym będzie lepiej pracować. Nie wiem kiedy znowu pójdę do pizza hut wiem tylko że jeśli znowu się tam udam na pewno usiądę w innym miejscu, tak aby nie zostać obsłużony przez przez Panią instruktor, mam nadzieję że nie trafię pod opiekę jej żadnego ucznia.

To napisałem w grudniu

Publikuje ten tekst tylko dlatego, że podczas wizyty w Warszawie odwiedziłem Pizza Hut na placu zamkowym i obsługiwał mnie -Paweł, najlepszy kelner na świecie. Zrobił jakąż zniżkę, założył mi jakąś kartę, powiedział że specjalnie zrobi na inny rachunek, dzięki czemu dolewki będą gratis. Za taką obsługę zostawiłem 25% napiwku. W życiu tak dobrze nie zostałem obsłużony, podchodził i się pytał czy wszystko ok, czy owoce pod kruszonką podać zaraz po, czy od razu po pizzy. Naprawdę polecam wszystkim to Pizza Hut w Warszawie na placu zamkowym i tego kelnera.

Ta sytuacja jest o tyle istotna że pokazuje bardzo fajny paradoks. AmRest czyli właściciel: Pizza Hut, Sturbucks’a, KFC i Burger Kinga. Wydaje miliony, jak nie miliardy rocznie na reklamę na całym świecie ale to i tak może pójść na marne, kiedy zmęczonej życiem kobiecie nie będzie się chciało pracować i potraktuje cię jakbyś przyszedł żebrać o jedzenie, a nie za nie zapłacić. Tak jak mówiłem nie oczekuje, że podczas wizyty ktoś mnie będzie całował po rękach tylko dlatego, że jestem klientem. Od 2 lat pracuje w sprzedaży i wiem że wiele klientów uważa się za bogów tylko dlatego, że są klientami. Ja taki nie jestem. Gdyby wszystko podała po skończeniu jedzenia, Nie patrząc mi w oczy i Nie uśmiechając się do mnie, tekstu by nie było, a mnie by to nie ruszyło. Ta sytuacja pokazuje mnie jak ważne jest, to by robić coś co się lubi. Jeśli lubisz ludzi – pracuj z nimi. Jeśli uważasz, że ludzie to debile-zamiast narzekać na cały świat, zrób sobie przysługę i zajmij się czymś innym niż praca z nimi.

A ty goniący za marzeniami, lubisz ludzi?

Dojechany

Coś o mnie.. Hm.. Bloger,  Youtube’r, coraz mniej przejmujący się opinią innych, goniący za marzeniami szczęśliwy chłopak. O czym jest mój blog i kanał na youtubie? W zależności od mojego nastroju, który jest dużą zmienną w tym równaniu. Raz lubię ciężko pracować, a raz wyluzować się i obijać przez cały dzień, patrząc w sufit i myślec o innym świecie. Jednego dnia lubię horrory, po których strach iść kinowym korytarzem, innego zaś wolę komedie, na których będę się beztrosko śmiał, jak kilkuletni chłopczyk. Innymi dniami  spędzam dnie na oglądaniu batmana albo supermana. Zobaczycie tu recenzje takich aut, które dużo palą, a ich silniki zapewniają niesamowite emocje, innego dnia będę prezentował małe autka, które mało palą i bardziej są dedykowane kobietom. Robię to na co mam ochotę i kiedy mam na to ochotę, na pewno moje teksty nie będą obiektywne. To mogę wam obiecać w ciemno. Bo ten blog będzie taki jaki Ja jestem, a nie jestem i nigdy nie byłem obiektywny. Zawsze taki sam, wyznający te same wartości i trzymający się tych samych zasad. Uważam takie zachowanie za strasznie nudne, a na pewno nie rozwijające, przynajmniej dla mnie jest. Mój blog przypadnie do gustu wszystkim tym, którzy nie potrafią podjąć prostej decyzji - zawsze doszukując się drugiego dna.

Zobacz również

Dołącz do dyskusji