Ryan Reynolds w horrorze? On przecież jest aktorem komediowym. W sumie grał w „Blade 3”, ale czy Blade to horror?

Zapraszam cie na recenzję filmu – „Life”. Historia astronautów mieszkających na stacji kosmicznej, których zadaniem jest złapanie i zbadanie próbek z marsa.

Próbki, które badają – żyją. Jest to dowód na istnienie pozaziemskie. Świat się o tym dowiaduję i powstaje jedna wielka feta. Calvin, tak nazwali te komórkę, bardzo szybko rośnie, bardzo szybko. Tu moje wtrącenie, nie pracuje dla NASA ale jeśli kiedykolwiek miałbym do czynienia z komórką mikroskopijną, która po kilku dniach jest wielkości mojego palca, rusza się, a także myśli. Wsiadłbym w kapsułę, kliknął guzik i odleciał na ziemie.

Możesz myśleć, że jestem tchórzem. Jeśli stworzenie z marsa, które w ciągu kilku dni zrobiło postęp ewolucyjny, jaki na ziemi przebiegł w ciągu kilku miliardów lat, jest ze mną na pokładzie, dalej rośnie i staję się mądrzejsze. To nie trzeba być w geniuszem, aby domyśleć się co się może zdarzyć. Wolę być tchórzem ale żyć. Oczywiście naukowcy chcą, aby jeszcze urósł. W wyniku awarii Calvin przechodzi w uśpienie co za tym idzie, przy próbie obudzenia go elektrowstrząsami, odbiera to jako atak i atakuje osobę którą go obudziła. Wiadomo uwalnia się z klatki grasuje po statku, zabija kolejno członków załogi i tak dalej.

Średnio lubię chodzić na filmy o takich stworzeniach, zawsze na sali kinowej mam uczucie jakby coś chodziło mi po nogach. Potem jadę autem i czuje jakby jakiś obcy kręcił mi się koło nogi. Kiedyś przez to spowoduje wypadek, to na pewno.

Czy film straszny? Tak ale tylko i wyłącznie dzięki nagłym dźwiękom i najazdom kamery. Film złożonej fabuły nie ma, ale zakończenie powala na kolana. Dla takich zakończeń warto chodzić do kina, wielu osobom może się nie spodobać. Mnie się podoba, nie lubię banalnych i zwykłych zakończeń. To zakończenie daje do myślenia. Film jak najbardziej polecam.

A ty biegnący za marzeniami, jak nazwałbyś obcego?

Dojechany